14 listopada 1905 r. –  Consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore

Ludwik Berbecki ps. Sztygar

1878 – 1949

Syn Feliksa powstańca styczniowego i Anieli z Lutnickich. Urodził się w Chmielicie powiat Włodawa (był to folwark w obecnym województwie lubelskim), gdzie jego ojciec zarządzał gospodarstwem rolnym. Rodzina Berbeckich wywodziła się z miejscowości Tarnawatka w Lubelskiem, gdzie w 1839 roku urodził się ojciec braci Berbeckich Feliks Mikołaj. Feliks po ukończeniu gimnazjum chłopskiego został tzw. oficjalistą dworskim. Jego najstarszy syn Leon, późniejszy generał, urodził się w 1874 roku w folwarku Kalinowszczyzna – obecnie dzielnica Lublina. W 1881 roku rodzina przeniosła się do wsi Grzybowica w pobliżu Włodzimierza Wołyńskiego, a następnie do majątku Myszów. Jak wspomina Leon Berbecki – W roku 1889 umiera mi matka. Po jej śmierci skończyły się wszelkie nadzieje na kontynuowanie nauki. Warunki materialne były ciężkie. Na liczną rodzinę nie wystarczała roczna gaża ojca, wynosząca 400 rubli. O dwa lata młodszy ode mnie brat Jan ukończył we Włodzimierzu Wołyńskim zaledwie dwuklasową szkołę miejską. Trzeci z rzędu brat Ludwik – miał zamiar rozpocząć naukę w tej samej szkole, a potem wstąpić do Szkoły Górniczej w Dąbrowie. Jan pragnął ukończyć szkołę rolniczą i pójść w ślady ojca, pracować w rolnictwie i leśnictwie. Z ufnością patrzyli na mnie, jako na najstarszego, abym im dopomógł w osiągnięciu zamierzonych celów. Matka umierając powiedziała: „Dopomóż im” – i stanęło wobec tego przede mną zadanie: w możliwie najkrótszym czasie zdobyć warunki materialne, pozwalające mi na realną pomoc braciom. W wyborze kierunku dopomógł mi jeden z nakazów matki: „Starajcie się, ażeby możliwie najwięcej was młodych, w momencie, który się już zbliża, miało broń w ręku i umiało nią władać”. Leon Berbecki wybrał karierę wojskową w armii carskiej, a Ludwik Berbecki rozpoczął naukę w Dąbrowskiej Szkole Górniczej zwanej popularnie „Sztygarką”. Nauka w Dąbrowie Górniczej trwała 4 lata i musiała być poprzedzona roczną praktyką w kopalni węgla. Można zatem przyjąć, że Ludwik przybył do Dąbrowy Górniczej w 1899 roku, gdyż ukończył wydział górniczy „Sztygarki” w 1904 roku. Opowiadając swe losy po zakończeniu wojny z Japonią w 1905 roku (październik – listopad) Leon Berbecki pisze – Instytut Technologiczny był zamknięty. Wobec tego postanowiłem na kilka dni wpaść do Dąbrowy Górniczej, gdzie pracował mój brat Ludwik jako sztygar w kopalni „Niemce”. Wówczas udałem się z bratem na parę wieców, na których występowali najlepsi mówcy, działacze SDKPiL oraz PPS, a między innymi Róża Luksemburg i Estera Golde. Po krótkim pobycie w Dąbrowie Górniczej powróciłem do Charkowa”. Jak wynika z tych wspomnień Ludwik Berbecki uczestniczył czynnie w działaniach Polskiej Partii Socjalistycznej. Czynił to już w czasie nauki w szkole górniczej, gdyż jak podaje w swej publikacji Stanisław Andrzej Radek  – W 1901 roku nastąpiły aresztowania wśród działaczy zagłębiowskich. […] Grupa ludzi jaka ocalała z owego pogromu, z ogromnym wysiłkiem pracy i energii, starała się nie dopuścić do całkowitego upadku organizacji. Najbardziej czynnym i odpowiedzialnym za stan organizacji był inżynier – chemik z huty „Paulina”, Kunicki i nauczycielka Borzęcka; czynny udział brali: nadsztygar z Niwki Józef Waśniewski i Ludwik Berbecki, główny kolporter bibuły na dzielnice Niemce, Klimontów i Dąbrowę. Berbecki cały czas pracował w technice; woził dynamit do Warszawy i u niego „na kawalerce” mieszkali funkcjonariusze partyjni: Walery Sławek pseudonim Soplica, „Jan” Sachs, później członek CKR i twórca rozłamu w 1906 r., oraz „Jerzy” Bujno, członek CKR i „Henryk” Iwiński. Wkrótce aresztowano Borzęcką i Kunickiego, którego po paru miesiącach zesłano do Archangielska na 5 lat. Oboje wsypał prowokator Łaszczynin. Kunickiego ostrzegał Berbecki, że Łaszczynin go szpieguje, ale ten nie dawał temu wiary i wpadł – zabrali u niego dużą ilość bibuły”. Owa działalność  Berbeckiego w technice wiązała się przede wszystkim z drukiem i kolportażem nielegalnej prasy. W dalszej części swej pracy Stanisław Andrzej Radek opisuje okres rewolucji 1905 roku kiedy to – P.P.S. na razie ulokowała się drukarni Jermułowicza przy ulicy Warszawskiej (w Sosnowcu), gdzie przez 9 owych dni odbijano :Górnika”, odezwy i wszelkiego rodzaju ulotki rewolucyjne. „Górnika” bito 14 tysięcy egzemplarzy, a podpisywał go „Henryk” Iwiński. […] „Górnik” wychodził codziennie. Sprzedawano go na ulicach a do Zawiercia i Myszkowa odwożono drezyną”. […] Władze policyjne patrzyły na  to z początku przerażonym okiem, potem złym i powoli znowuż ściągano wojsko i w miarę powiększania się jego liczby występowano coraz śmielej, aresztowano ludzi i bito w cyrkułach do utraty przytomności. […] Bito „Górnika” i na gwałt ładowano na wóz drukarnię, którą przewieziono do mieszkania Hercholdów. W tej chwili dano znać, że oddział policji i żandarmerii idzie już na rewizję i, że ktokolwiek znajdzie się w drukarni będzie bezwzględnie aresztowany. W parę minut ulotnili się wszyscy redaktorzy i kolporterzy, został tylko Ludwik Berbecki i jakiś inżynier, który zarządzał ekspedycją drukarni do Hercholdów i w ogóle występował tu jako wydawca „Górnika” – regulował rachunki i zarządzał. Kiedy policja weszła do drukarni to Berbecki i ów inżynier, nie mając możności ucieczki, otwarli jakieś drzwi w drukarni i znaleźli się w maleńkiej, ciemnej sionce. Okazało się, że było to przejście do prywatnego mieszkania Jermułowicza, ale z tamtej strony zamknięte. Wstrzymując oddech słyszeli jak Jermułowicz objaśniał policję co to za drzwi i jak je następnie opieczętowano. Dopiero po paru godzinach usłyszeli od strony mieszkania ruch i wreszcie wypuszczeni zostali przez samego Jermułowicza, z którym jeszcze inżynier umówił się co do otrzymywania papieru, uregulował rachunki i dopiero wyszli na ulicę. Na drugi dzień na parkanach miasta zjawiły się ogłoszenia o stanie wojennym, a na ulicach kozacy i policyjne patrole. Rozpoczęły się wielkie rewizje i aresztowania. Skończyły się dni wolnościowe… Ludwik Berbecki uniknął aresztowania i całe swoje dalsze życie spędził w Dąbrowie Górniczej. Ożenił się z Janiną Marianną Krenke (1878 – 1961). Małżonkowie zamieszkiwali przy ulicy Kołłątaja. Ludwik pracował jako mierniczy górniczy. Udzielał się także po 1924 roku w loży masońskiej „Staszic”, działającej w Sosnowcu i Dąbrowie Górniczej. Małżonkowie Berbeccy spoczęli na cmentarzu parafialnym w Dąbrowie Górniczej przy ulicy 11 listopada w kwaterze zasłużonych. Ich grób zachował się do dziś.

 

Źródło: Stanisław Andrzej Radek, Rewolucja w Zagłębiu Dąbrowskim 1894 – 1905 – 1914, Sosnowiec 1929, Pamiętniki Generała Broni L. Berbeckiego, Katowice 1959, Archiwum Parafii pw. Najświętszej Maryi Panny w Dąbrowie Górniczej.

Bądź na bieżąco

Newsletter

Chcesz dostawać od nas informacje o najnowszych wydarzeniach, wystawach i artykułach? Zapisz się!

Dziękujemy za zapisanie się do naszego newslettera

Skip to content